Galopujący Major: Czy PiS zyska na zmianie w Sądzie Najwyższym? Niekoniecznie

Galopujący Major: Kiedy kolejna władza może pod siebie układać sądy i trybunały, przestajemy być państwem

Jarosław Kaczyński; Zbigniew Ziobro

Jarosław Kaczyński; Zbigniew Ziobro (SŁAWOMIR KAMIŃSKI/Agencja Gazeta)

Po wyrugowaniu nie-PiS-owców nastąpi odwet i wyrugowanie PiS-owców, a następnie odwet kolejny i tym razem wyrugowanie nie-PiS-owców. Korowód ten będzie trwał, aż do wymarcia aktorów dzisiejszego sporu.

Niestety izraelski Mossad nie jest tak bardzo zainteresowany stanem praworządności w Polsce, nie możemy więc liczyć, że w ambasadzie w Wiedniu podyktuje nam przepisy o Sądzie Najwyższym, a my w 8 godzin posłusznie je uchwalimy. Musimy, jako Polacy, radzić sobie sami. A radzić sobie nie potrafimy, bo z jednej strony mamy autodestrukcyjny pęd jedynowładztwa PIS-u, a z drugiej histerię opozycji podlaną martyrologią. Histerię, która podobnie jak w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, krzyczy, że już jutro, pojutrze, obywatele obudzą się w dyktaturze i cały świat im się zmieni.

Tymczasem nie zmieni się przecież nic, obudzą się i będą żyli tak jak dotychczas. Ba, w krótszej perspektywie może się nawet poprawić. Wystarczy kilka orzeczeń „odzyskanego” SN pod publiczkę uzgodnionych na czerwonej linii z Nowogrodzką i Woronicza, tak żeby dało się to dobrze przedstawić w „Wiadomościach”.

W perspektywie dłuższej, rzecz jasna, obywatelom się tylko pogorszy, dokładnie tak jak przy Trybunale Konstytucyjnym. Sąd Najwyższy niczym TK przejdzie po prostu w tryb leżakowania i niczym Trybunał będzie się liczył mniej niż urząd pocztowy w Gdyni. Stracą więc ludzie czekający na swoje wyroki, straci cały system pozbawiony wykształconych fachowców.  Jedni obywatele nie będą odwoływać się do Sądu Najwyższego, bojąc się stanu niepewności prawnej, tak jak mało kto dziś składa wnioski do Trybunału. Wszyscy jednak wiemy, że te zmiany nie są dla „ludzi z bazaru”, „ludzi, którzy koczują na lotniskach” czy „ludzie, którzy wychowują niepełnosprawne dzieci”. Te zmiany są dla władzy.

Po co PiS chce obsadzić Sąd Najwyższy?

Po pierwsze, bo lubi dręczyć ludzi. Nie dlatego lubi dręczyć, bo pisowscy politycy są socjopatami, i to socjopatami większymi do innych polityków. Lubi dręczyć, bo może. Chodzi oczywiście o Izbę Dyscyplinarną. Będzie można szantażować, postraszyć adwokatów, poszukać haków na sędziów, co źle (czytaj: nie pomyśli władzy) orzekali. Nikt nie będzie nikogo wsadzał za kratki, ale będzie można kogoś, kto władzy nie jest na rękę, po prostu trochę przeczołgać. Taki instytucjonalny mobbing z efektem

Po drugie PiS chce obsadzić Sąd Najwyższy, bo się boi. Boi się utraty władzy i się ubezpiecza. Przejęcie Sądu Najwyższego daje nie tylko możliwość wkładania kija w szprychy przyszłej władzy, ale przede wszystkim daje kontrolę nad zatwierdzeniem ważności wyborów i sprawozdań finansowych partii. Wedle PiS-owskiego myślenia, w którym nie istnieją przepisy, a jedynie wola polityczna, partia jest teraz na pasku nieswojego Sądu Najwyższego, który może unieważnić wybory albo pozbawić dofinansowania. A to w systemie jedynowładztwa jest niedopuszczalne. Do tego dochodzi kwestia ordynacji wyborczej, mając Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny można skroić ordynację dającą 10-15 proc. głosów więcej niż ta obecna.

Czy PiS więc na tym tak bardzo zyska? Otóż niekoniecznie

Po pierwsze, wszelkie sygnały o prześladowaniach faktycznych lub pozornych będą od razu przedostawały się do mediów. A znaczna cześć środowiska trochę z przekory, trochę z próżności będzie się stawiać. Nie ma łatwiejszej drogi do zostanie męczennikiem, niechby i na pluszowym krzyżu, niż bycie pisowską ofiarą. Nastąpi klasyczne usztywnienie systemu i zjednoczenie obozu.

Po drugie ewentualne zmiany ordynacji do Sejmu prawdopodobnie wymuszą wreszcie wielką koalicję opozycyjną. A to dla PiS-u bardzo duże ryzyko, zwłaszcza że ten obóz mógłby wtedy wystawić wspólnego kandydata na prezydenta. A bez prezydenta cały system wylatuje w powietrze.

Po trzecie, przyjęte rozwiązania nie dają żadnych gwarancji długowieczności. A nie dają właśnie dlatego, że nie kto inny jak PiS pokazał, w jaki sposób można obchodzić konstytucję. Cała rewolucja Kaczyńskiego wisi bowiem na prezes TK i prezydencie. Wystarczy jednym przepisem (bez vacatio legis) ustawić pod siebie szczegółowe wymogi bycia prezesem TK, a sędzia Przyłębska z prezesowania wnet wylatuje, a nowy prezes TK z nowym prezydentem szybko usuwa dublerów. A potem w kilka tygodni przywraca stan sprzed 2015 roku. Mógł więc PiS spokojnie zaczekać, aż kadencja sędziów się skończy i zgodnie z prawem obsadzić komisarzami wolne wakaty. Ale się nie tylko pospieszył, ale też dał do ręki przyszłej władzy praktyczne przykłady wysadzania własnych ludzi z siodła. Dlatego po przejściu do opozycji, cała te rewolucja może być w kilka tygodni cofnięta.

Czy wobec tego jest o co walczyć? Czy to, co się dzieje nie jest groźne? 

Otóż jest groźne, bardzo groźne.  W momencie, gdy konstytucja jest tylko kartką papieru, a każda kolejna władza może w dowolny sposób układać pod siebie sądy i trybunały, przestajemy być de facto państwem. Stajemy się tylko obszarem na mapie, w którym wszystko odbywa się wedle życzenia silniejszego gangu. Po wyrugowaniu nie-PiS-owców nastąpi bowiem odwet i wyrugowanie PiS-owców, a następnie odwet kolejny i tym razem wyrugowanie nie-PiS-owców. Korowód ten będzie trwał, aż do momentu opamiętania, wymarcia albo emerytury głównych aktorów dzisiejszego sporu. Stracimy jako państwo kilka albo nawet i kilkanaście lat i wrócimy do punktu wyjścia, prawdopodobnie do jakiegoś nowego 1989 r. Kto wie, może nawet wytoczą zakurzony okrągły stół.

Gdybyśmy mieli mężów stanu, taki okrągły stół mielibyśmy już dzisiaj. Wspólny pomysł na zmiany w konstytucji , tak aby gwarantować niezależność i jednocześnie część postulatów PIS-u, który wciąż jest popierany przez większość Polaków. Mężów stanu jednak nie mamy, więc powtarzamy wszystkie błędy XX-lecia międzywojennego. Obyśmy nie skończyli podobnie.

'Mam czas i chęci, ale jeżeli chodzi o prawo to ja mogę doczytać'. Tak wybierano ławników do Sądu Najwyższego

Zobacz także
Komentarze (3)
Galopujący Major: Czy PiS zyska na zmianie w Sądzie Najwyższym? Niekoniecznie
Zaloguj się
  • baxter21

    Oceniono 1 raz 1

    Co to jest to galopujący major ?

  • jw0022

    0

    Wystarczy przeprowadzić dePiSizację wolskich komunistuf i złodziei.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane