Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!

„Ojkofobia, czyli niechęć do własnego narodu, to jedna z chorób, która dotknęła część sędziów”. Ojkofobia! Zapamiętajcie to słówko, którym Jarosław Kaczyński tłumaczy niszczenie polskich sądów. Bo pisowskie echo będzie je mieliło bez końca. Jak prezes tak walnie, to jego żuczki roznoszą to potem po Polsce i okolicy.

A kto to mówi?

Czy to Jarosław Kaczyński uszczęśliwiający swój naród rozbrajającym armię ministrem obrony, którego powiązania z najbardziej prawdopodobnym agresorem są znane?

Czy to Jarosław Kaczyński, którego partia skazała wiejskie dzieci na gorszą edukację, a wszystkich uczniów na przeludnione klasy, naukę do nocy i szkolny chaos?

Czy to Jarosław Kaczyński, którego rząd zamyka kopalnie i stawia elektrownie węglowe, uzależniając Polskę od węgla z Rosji i okupowanego przez nią Donbasu?

Czy to Jarosław Kaczyński, którego rząd zdewastował hodowlę koni arabskich będącą polską dumą i wyrżnął nasze – uszanowane przez komunę i okupantów – historyczne dziedzictwo w Puszczy Białowieskiej?

Czy to Jarosław Kaczyński, który prezydentem uczynił człowieka poniżającego Polskę, gdy na oczach świata w kucki podpisuje dokumenty międzynarodowe?

Czy to Jarosław Kaczyński, za którego władzy wybitni sędziowie lądują na bruku, by ich miejsca mogły zająć posłuszne miernoty bez dorobku i charakteru?

Czy to Jarosław Kaczyński, za sprawą którego nie ma już w Europie ani jednego państwa uważającego, że mamy cywilizowany, niezależny od innych władz sposób powoływania sędziów?

Czy to Jarosław Kaczyński, który z majestatu Sejmu zrobił pośmiewisko, gdzie wybrańcy narodu dostają po 10 sekund na wypowiedź, a prawo uchwala się tak niechlujnie i nieodpowiedzialnie, że trzeba je wciąż nowelizować?

Czy to Jarosław Kaczyński, który swój naród pozbawia prawa do rzetelnego sądu, gwarancji praw obywatelskich, pełnoprawnego miejsca we wspólnocie politycznie cywilizowanych społeczeństw?

Jak wielkim trzeba być ojkofobem, by – jak Jarosław Kaczyński – robić to wszystko swojemu społeczeństwu, narodowi i państwu? Jak bardzo trzeba gardzić tym państwem, narodem, społeczeństwem i ludźmi dokoła, by jedną ręką wciskać populistyczno-nienawistny kit, a drugą rozwalać budowane przez pokolenia państwo i pogardliwie korumpować publicznymi pieniędzmi kolejne grupy społeczne?

Błędów, zaniechań, nieprawości i niesprawiedliwości poprzednich dekad jest dużo. Wołają o pomstę i naprawę, której opozycja wciąż nie proponuje. Ale to, jak PiS – pod pretekstem naprawiania błędów poprzednich ekip – kulturowo, politycznie i cywilizacyjnie dewastuje swój kraj, nie ma w wolnej Polsce precedensu.

Nie lubię taniego psychologizowania. Ale w polityce zjednoczonej prawicy jak mało gdzie widać, że ludzie najbardziej się boją, szukają i piętnują u innych słabości, które ich przerażają w nich samych.

Krucjaty Macierewicza i jego dziwne związki.

Obsesje Ziobry i jego nadużycia.

Wstawanie Dudy z kolan i podpis na kolanie.

Wołanie Morawieckiego o prawdę i notoryczne kłamstwa.

Ojkofobiczna strategia prezesa i jego ojkofobofobia.

Tak to działa. Świadomie czy nieświadomie.

"PiS demoralizuje ludzi. To typowy bolszewizm". Jadwiga Staniszkis w "Świecie, którym żyjemy"