Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!

– Prywata, kłótliwość, egoizm i pycha sprawiły, że prosili mocniejszych od siebie, by zajęli się Polską. Czy nie podobnie jest teraz? Tylko mam nadzieję, że ci, którzy tak robią, się opamiętają, a dobre siły w Polsce zwyciężą – mówił ojciec Tadeusz Rydzyk do pielgrzymów.

Oj, słabą pamięć ma ojciec Rydzyk. On też prosił „mocniejszych”, by zajęli się Polską, a przede wszystkim interesami jego imperium medialnego - w 2012 roku pojechał do Parlamentu Europejskiego, by walczyć o „społeczeństwo obywatelskie”, co relacjonował portal wPolityce. Konkretnie chodziło o koncesję dla TV Trwam.

Wtedy nie mówił, że wzywa obce siły na pomoc. Mówił, że będzie w Brukseli walczył do skutku, aby zmusić KRRiT do przyznania koncesji. Skutecznie. 

- Jak przed wiekami nasi przeciwnicy robią podkop pod Polskę, pod nasze wartości – narzekał z kolei premier Mateusz Morawiecki w przemówieniu do uczestników pielgrzymki – Podkop pod rodzinę. My za Polskę nie chcemy się wstydzić. Nie przepraszamy. My za Polskę dziękujemy - dodał.

Pełna zgoda: przeciwnicy Polski robią podkop pod nasze wartości takie jak zasady praworządności i demokracja

Racja: my się za Polskę nie chcemy wstydzić, dziękujemy za wolną Polskę po 1989 roku, jesteśmy dumni z tego, co przez te lata dokonaliśmy. Natomiast wstydzimy się za władzę, która łamie konstytucję i nie zgadzamy się też na „podkop” pod rodzinę.

Chcemy ją chronić tak, aby żadna rodzina nie była poniżana niezależnie od tego, czy jest to rodzina wielodzietna, rodzina niepełna, czy rodzina, którą tworzą dwaj geje lub dwie lesbijki.

Obawiam się jednak, że owego „podkopu” pod rodzinę dokonał sam ojciec Rydzyk, mówiąc o homoseksualistach: - Kiedyś normalnie się to nazywało: „zboczenie”. Ale jak tak powiedział jeden minister w rządzie AWS, to następnego dnia już nie był ministrem. Przyszedł błękitny telefon z Brukseli – wspominał.

To jest ta „miłość” w wykonaniu ojca Rydzyka, która w praktyce oznacza poniżanie innych obywateli. Za takie określenie pracę stracił wiceminister zdrowia w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, a nie AWS, i to w 1991 r., kiedy od Unii Europejskiej dzieliły nas lata świetlne. Na szczęście dla Polski byli w niej przyzwoici politycy, którzy i bez Brukseli potrafili zdecydowanie zareagować na zło.

Wzmożenie ojca Rydzyka zostało wywołane przez Marsz Równości, który przeszedł w niedzielę w Częstochowie.

Po nim szef MSWiA Joachim Brudziński zapowiedział ściganie demonstrantów za rzekome sprofanowanie godła polskiego, bo orzeł biały był namalowany na tle tęczy. Policja naprawdę nie ma nic pilnego do roboty?

Wielu komentatorów uznało za prowokację to, że uczestnicy marszu chcą pojawić się na Błoniach Jasnogórskich. Paweł Lisicki z „Do Rzeczy”: „Dla mnie to niebywała forma bluźnierczego barbarzyństwa. Błonia to szczególne miejsce, a ten marsz to forma gwałtu na ważnym dla polskiej tradycji symbolu. Organizatorzy celowo wybrali to miejsce, żeby wywołać skandal i prowokować, inaczej wybraliby inną część miasta. Na Błoniach w 1956 roku odbyło się złożenie Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, kiedy kardynał Stefan Wyszyński był przetrzymywany w miejscu odosobnienia, odbywały się wielkie uroczystości religijne. To jest miejsce szczególne, część strefy, której nie wolno naruszać”.

Skandalu nie było, były tęczowe flagi. Nie mówcie Pawłowi Lisickiemu, że wielu gejów walczyło o wolność Polski. Gorzej, wielu było i jest przywiązanych do Kościoła i ciężko pracowało, aby wartości chrześcijańskie były obecne w polskim życiu publicznym.

Dziś wielu homoseksualistów jest odległych od Kościoła ze względu na język pogardy, taki jak ten ojca Rydzyka.

Ale czy heteroseksualiści też nie dzielą się na takich, którzy są blisko Kościoła, i takich, którzy z nim walczą? I jakaż słaba to musi być tradycja narodowa, skoro zagraża jej tęczowa flaga?

Infantylne jest to przerażenie niektórych konserwatystów, że brak pogardy i pełne prawa obywatelskie dla gejów zagrożą rodzinie. Rodzinie zagrażają patriarchalne relacje, a w ich efekcie przemoc i rozwody, nierzadkie wśród katolików, mających gęby pełne sloganów o rodzinie.

Tymi problemami niech zajmą się w pierwszej kolejności obrońcy rodziny i tradycji.